Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ptaki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ptaki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 27 kwietnia 2013

Niespodziewany morza szum...

Zaniedbałam ostatnio naszego bloga, oj zaniedbałam. Zresztą nie tylko bloga, ale tak to już jest u mnie z wiosną, że zajęć gwałtownie przybywa, a czasu niestety nie. I nie pomaga wiosenna zmiana czasu, bo nie rozciąga mi doby. No, ale nie piszę, by narzekać, ale by pokazać Wam jeden z powodów, dla których nie poświęciłam wieczoru na stukanie w klawiaturę. Oto on: on Sopot, on Bałtyk i jeszcze ona: wiosna! :)
Wyjazd trafił mi się niczym ślepej kurze ziarno i może dlatego aż tak cieszył. Mimo, że trwał tylko kilka godzin. Albo raczej aż kilka godzin!  Zresztą, cóż będę ukrywać, mnie morze cieszy ZAWSZE, niezależnie od pory roku, pory dnia, temperatury czy stanu zarybienia wód. Po prostu uwielbiam zapach morza, jego szum i koloryt. A to kilka fotek z mojej mini podróży do Sopotu, może i Was ucieszy jego widok? 


poniedziałek, 28 stycznia 2013

Powiększone gniazdo - kartka ręcznie zrobiona

Niedawno jedna z naszych Koleżanek urodziła synka. Uznałam, że przy takiej okazji wysłanie sms'ka z gratulacjami to zdecydowanie za mało. Kartka - znacznie lepiej. I znów problem ten sam, który pojawił się przy wyborze kartki dla babci. W sklepie były albo takie ze zdjęciem (tylko dlaczego mam wysyłać rodzicom gratulacje na karcie z jakimś brzdącem, skoro oni właśnie mają swojego - najpiękniejszego na świecie?) albo niebieskimi skarpetkami, niebieskimi smoczkami, niebieskimi miśkami, niebieskimi wózkami i króliczkami. Też niebieskimi. Jak już się prawie zdecydowałam na coś... niebieskiego, to treść życzeń była zdecydowanie nieodpowiednia lub tylko nieodpowiednia. Czy ktoś kto umieszcza takie życzenia bierze pod uwagę na przykład to, że w rodzinie może pojawić się kolejne dziecko. Nie pierwsze. Nie jedyne, ale kolejne. I że takim rodzicom też wysyła się życzenia. Bo oni są równie szczęśliwi jak przy tym pierwszym. A my z nimi.
O częstochowskich rymach nie wspomnę.
Co, znowu się czepiam?
Może.
Koniec końców kartkę zrobiłam sama. 
Wiem, że już dotarła i że starsze pisklę (to większe) poznało się na pomyśle (nawiązanie do nazwiska) więc mogę ją już Wam pokazać.
Oto ona:




poniedziałek, 21 stycznia 2013

Sikorkowy Dzień Babci

Albo ja się zrobiłam bardziej wybredna, albo kartki proponowane w sklepach na Dzień Babci (i nie tylko) stały się bardziej koszmarne niż zwykle. Oczywiście możliwa jest również opcja jedna i druga jednocześnie. W każdym razie postanowiłam w tym roku podarować mojej wyjątkowej Babci wyjątkową kartkę. Nie żebym swoje "dzieło" jakoś wysoko oceniała pod względem artystycznym, chodzi mi raczej o wyjątkowość w sensie niepowtarzalności. No i dodatku emocjonalnego. Jeszcze kartka nie doszła do Adresatki, ale mam nadzieję, że jej się spodoba.

Zastanawiałam się co ma być na tej kartce. W końcu to Dzień Babci - poważna sprawa ;)
Kwiatki?
Banał.
Serduszka, motylki i słoneczka?
No cóż chyba obie wyrosłyśmy już z laurek w ten deseń.
Myślałam...
Myślałam...
Prawie jak Kubuś Puchatek nad pustą baryłką po miodzie.
Aż wreszcie... przyleciała do mnie wena. No może nie dosłownie, ale gapiąc się w okno, na ruch w karmniku olśniło mnie nagle. Przecież Babcia bardzo lubi sikorki. No to niech ma jedną ode mnie.


wtorek, 24 kwietnia 2012

Szum skrzydeł i bojaźliwy rechot

Blady strach padł na żabi ród. Zazwyczaj spokój trwa do końca marca. Do tego czasu mogą swobodnie rechotać, kumkać i plumkać się w byle kałuży. Jednak z nadejściem kwietnia nad stawem zaczynają unosić się opary grozy. W powietrzu słychać złowrogi szum skrzydeł. Czarne cienie przelatują coraz częściej i częściej. Kreślą na niebie coraz mniejsze koła. Obserwują pilnie całą okolicę. Nikt nie może czuć się całkowicie bezpiecznie.
Biało-czarne sylwetki zakradają się bardzo cicho, na swych długich czarownych nogach.
Gdy wreszcie któregoś dnia w szuwarach rozlegnie się klekot, wiadomo już, że nie obędzie się bez polowania. Cytując klasyka: „nie ma co zwlekać, trzeba uciekać” – wiedzą to nawet kijanki.
Bociany nadchodzą.
Bociany już tu są! 

piątek, 2 marca 2012

Na skrzydłach gęsi przylatuje wiosna


Od rana słychać było u mnie gęganie. W końcu nie wytrzymałam, złapałam za aparacik i wyszłam. A tam na skrzydłach gęsi leciała na de mną wiosna. Termometr wygrzany we wczesnopopołudniowym słońcu pokazywał 18 stopni. A ja z rozdziawioną buzią gapiłam się w to błękitne niebo. (Mało to rozsądne z uwagi na to, że na de mną leciały ogromne stada dzikich gęsi). Zainteresowane nowym zjawiskiem koty gapiły się ze mną. I może to one nuciły:

„ ... oprócz drogi szerokiej oprócz góry wysokiej
oprócz kawałka chleba oprócz błękitu nieba
oprócz słońca złotego oprócz wiatru mocnego
oprócz błękitnego nieba
nic mi dzisiaj nie potrzeba... ”


(fragment piosenki zespołu Gulden Live pt. „Oprócz”)

czwartek, 19 stycznia 2012

„Dzięcioł w drzewo stukał...”

Zainspirowana gościem, który skorzystał ze słoninki postanowiłam przerzucić go na kartkę, zanim odfrunie lub zaszyje się gdzieś w koronach drzew. Ten rysunek powstał z połączenia mojego ulubionego cienkopisu i kredek, również tych akwarelowych. Są świetne do szybkich rysuneczków. Format oryginału, podobnie jak sikorek: A5.

niedziela, 15 stycznia 2012

Ptaki

Gdy moja Współblogowiczka zajmowała się pieczeniem i pałaszowaniem pyszności, ja udałam się dokarmiać ptaki. Oprócz ziarenek i słoninki zabrałam oczywiście aparat fotograficzny, ot tak na wszelki wypadek, gdyby jednak udało się kogoś przyłapać.
I chyba się udało...



piątek, 13 stycznia 2012

Sikorki

Obiecałam komuś sikorki i słowa dotrzymałam. Postanowiłam jednak podzielić się nimi również z Wami. Namalowałam je głównie akrylami z niewielką tylko domieszką akwareli. Obrazek powstał dość szybko więc do ideału mu daleko. Oryginał formatu A5.

niedziela, 8 stycznia 2012

Zimowe dziobanie.

Może niektórym tytuł posta skojarzy się z przygotowaniem do zimowej sesji egzaminacyjnej, ale nie o tym będzie. Tak tu u nas świątecznie i zimowo się zrobiło na blogu, aż nie chce się wyglądać za okno, bo tam zimy brak. Mimo wszystko oderwałam się od komputera kilka razy i wyjrzałam przez okno. Oto co udało mi się zobaczyć...