Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bez. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bez. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 maja 2012

Bez lilaka nie ma wiosny

Biały był najszybszy, jak zwykle. Fioletowy troszkę się ociągał. Za to mój ulubiony miał wymagania niczym prawdziwa gwiazda. Czekał na deszcz, a o niego ostatnie u nas nie było łatwo. W nocy jednak popadało i gwiazda rozbłysła fioletowo - białym blaskiem. Niezależnie od koloru - wszystkie pachną obłędnie. Tak pachnie maj...

Bały bez już Wam pokazywałam, więc dziś pozostałe. Te ciut późniejsze "majowe pachnidełka" 


Byłabym zapomniała o... niezapominajkach. Te są sfotografowane specjalnie dla mojej Współblogowiczki, na poprawę humoru! 


Życzę Wam wszystkim spokojnego weekendu!

czwartek, 3 maja 2012

Bez, tuipany i stokrotki

Maleńkie białe kwiatki. Jeden koło drugiego. Setki maleństw. A każdy z nich pachnie...
Pachnie...
Pachnie!!
Bez. Taki niepozorny krzak, a tyle radości!  :)
Na razie zakwitł u mnie tylko jeden krzak - biały. Inne czekają na lepszy moment. Albo na deszcz? Jak zechcą rozkwitnąć, na pewno zagoszczą na naszym blogu.
Tymczasem zostawiam Wam tę majową kompozycję kwiatową i pędzę wygrzać się na słoneczku. Jutro podobno ma przyjść ochłodzenie. Podobno. Trudno w to uwierzyć, gdy termometr, który już się wygrzewa pokazuje właśnie 45,8 st. C!

czwartek, 26 kwietnia 2012

Od zieleni do koloru

Zaczęło się od tego, że szaro – brązowa ziemia zaczęła pękać. W szczelinach pokazały się małe, wątłe roślinki. Z czasem zaczęły nabierać siły. Wyprostowały się i nabrały koloru. Z początku była tylko zieleń. W różnych odcieniach, ale tylko ona. Zieleń nie wychodziła tylko z ziemi. Także gałęzie, do tej pory uśpione, nagle zaczęły się w nią ubierać. Wyglądało to tak, jakby ziemia i drzewa zaczęły grać w zielone.


No, ale jak długo można grać w zielone? W ogrodzie zdecydowanie brakowało kolorów. Pomógł deszcz i moja konewka. Po pewnym czasie w ogrodzie zaczęły pojawiać się inne kolory. Początkowo nieśmiało, jakby zawstydzone zaczerwieniły się tulipany. A i krzak bzu nie chciał być gorszy i ukazał lekko fioletowe pączki.


Potem poszło już znacznie szybciej. Pojawiły się bajecznie kolorowe bratki, puchate stokrotki i obłędnie pachnące fiołki. Do tej gromadki dołączyły pierwiosnki i mlecze. I chociaż te ostatnie zaliczają się bardziej do chwastów, niż do pożądanych gości ogrodowych to i tak lubię ich żółte łebki. A najbardziej podobają mi się w wersji dmuchawkowej. Ale na tę wersję będę musiała jeszcze trochę poczekać.